James oczywiście próbował z pięćset pięćdziesiąty piąty raz poderwać Lily Evans.
-I tak wiesz, że ci się nie uda, to po co próbujesz? -Spytała zdenerwowana Evans.
-Zawsze trzeba mieć nadzieję, Lilka. -Powiedział James trzepocząc rzęsami.
-Zawsze trzeba mieć nadzieję, Lilka. -Powiedział James trzepocząc rzęsami.
-Dupek. -Prychnęła Lily przepychając się przez tłum.
Poirytowana szukała swoich przyjaciółek. Niestety znalazła tylko Blacka.
-Cześć. -Powiedziała dostrzegając jeszcze większą różnicę między braćmi. Syriusz - Znudzony wyraz twarzy, źle zawiązany krawat, koszula zapięta na trzy guziki (z ośmiu), szata nałożona... Nałożona? Przecież to się kupy nie trzyma. Jeden rękaw sięga do ziemi, drugiego natomiast w ogóle nie widać.
A, i starszy Black jest Gryfonem.
Regulus, który podtrzymując rodzinną tradycje jest Ślizgonem. U niego wszystko zapięte na ostatni guzik. Dosłownie. Krawat równo leży pod zapiętą szatą, idzie pełen dumy z podniesioną brodą. Co sekundę zerka na idącego z tyłu brata, a dokładniej na to czy żaden jego kolega nie widzi, jak wygląda jego brat. Żeby nikt nie zobaczył KIM jest jego brat.
-Cześć. -Odpowiedział jej gryfon, a Regulus tylko na nią spojrzał.
-Widziałeś gdzieś Natalie, Ariel i Victorie? -Spytała z nadzieją, lecz Syriusz Black pokręcił głową.
Odeszła żegnając się.
***
James przepychał się przez tłum rozgadanych uczniów szukając ukochanej.
Z rozpędzenia wpadł na Regulusa.
-O hej, Łapa. -Powiedział uśmiechnięty. -A nie, to jednak nie Syriusz. -Powiedział podchodząc do przyjaciela. -Przepraszam za pomyłkę, ale jesteście tak to siebie podobni...
-Tak, jak trawa do gołębia. -Odpowiedział "obrażony" gryfon. -Gdzie jest nasza regulacja?
-Uciekła, idioto.
-Ty jesteś idiotą. -Powiedział Syriusz ocierając pot z czoła. Dziwne, że we wrześniu było 30 stopni.
-Nie, bo ty.
-Ty.
-Ty.
Po chwili obaj wybuchnęli śmiechem i stwierdzili, że zakończą tą bezsensowną rozmowę.
Rogacz stwierdził, że powinni poszukać pozostałych Huncwotów, a Łapa się z tym zgodził.
Rogacz stwierdził, że powinni poszukać pozostałych Huncwotów, a Łapa się z tym zgodził.
Po paru minutach poszukiwań, James jęknął, że bolą go nogi.
-Musimy jechać do szpitala! -Ryknął śmiechem Łapa widząc smutną minę swojego najlepszego przyjaciela. Rzucili się na posadzkę turlając się ze śmiechu, nie zważając na patrzących na nich ludzi.
Gdy już przestali się dusić ze śmiechu, zauważyli nad nimi twarz Lunatyka.
-Ty latasz? -Wydusił ocierając łzy śmiechu James.
-Nie, debilu. Stoję nad wami. -Powiedział zdenerwowany Lunia.
Remus pomógł im wstać i podbiegli do drzwi pociągu, które już się powoli zamykały. Na szczęście zdążyli wsiąść.
-Gdzie jest Peter? -Spytał Syriusz szukając pustego przedziału.
-Ja stawiam, że się obżera. -Odpowiedział mu Rogacz.
***
Lily siedziała w przedziale czekając na swoje przyjaciółki. Nagle do przedziału wbiegła zapłakana Ariel.
-Ariel, co się stało? -Krzyknęła Lily podbiegając do przyjaciółki.
-Maks... On...
Lily miała okropne podejrzenia.
-Co się stało Twojemu bratu? - Spytała cicho ruda, gdy Ariel usiadła.
-Mój kuzyn ćwiczył niebezpieczne zaklęcie na wiewiórce, gdy wymawiał formułę przewrócił się i zaklęcie trafiło w Maksa, a wiesz, on jest jeszcze mały i... umarł w szpitalu św. Munga.
Zapadła cisza. Lily podeszła do przyjaciółki i ją przytuliła.
-Ciii... Nie płacz... Twój braciszek nie chciałby abyś płakała.
-Masz rację. Muszę wziąć się w garść. -Powiedziała pół głosem brunetka.
Gdy siedziały tak przytulone do siebie do przedziału wpadł James.
-Evans, czy... -Zaczął swój tradycyjny tekst, lecz nie skończył. -Co tu się stało?
Ruda zmierzyła Rogacza spojrzeniem pod tytułem "Idź się zabij".
-Brat Ariel nie żyje.
-Co?! Czemu?!
Brunetka powiedziała, że to długa historia.
-To może ja pójdę?
-Pasowało by.
James odszedł. Przechadzał się po pociągu myśląc jak pocieszyć Lily. I Ariel. Nie miał ochoty wrócić do reszty, więc wsiadł do jakiegoś pustego przedziału wpatrując się w krajobraz za oknem. Szyba pod wpływem jego oddechu zaparowała. Czuł coś dziwnego, czego jeszcze nigdy w życiu nie czuł. Pustkę. Nic go nie obchodziło.
-Lily... Ona mnie nienawidzi. Nienawidzi. -Powiedział ukrywając twarz w dłoniach.
Rewelacyjne. Nie jest nudne i poważne, tylko z humorem i to mi się bardzo podoba. Brawo!
OdpowiedzUsuńDziękuję za miły komentarz.
OdpowiedzUsuńDziękuję za miły komentarz.
OdpowiedzUsuń