niedziela, 16 października 2016
Informacja
Hejka !! Jestem drugą autorką tego bloga. Przepraszam że przez tak długi czas obie nie dodajemy rozdziału, ale postaram się dodać go do soboty.
środa, 24 sierpnia 2016
2. Parę słów.
Przepraszam, że tak krótko, ale nie miałam weny...
W końcu dojechali. Lily pomagała Ariel wyjść z pociągu, wkurzając się, że jej przyjaciółek dalej nie ma. Syriusz i Lunatyk szukali Jamesa po całym pociągu, lecz na próżno.
Pomyśleli, że może już wyszedł, więc wysiedli z pociągu.
Ale on dalej siedział z twarzą ukrytą w dłoniach. Dopiero teraz zrozumiał co się naprawdę dzieje.
W końcu dojechali. Lily pomagała Ariel wyjść z pociągu, wkurzając się, że jej przyjaciółek dalej nie ma. Syriusz i Lunatyk szukali Jamesa po całym pociągu, lecz na próżno.
Pomyśleli, że może już wyszedł, więc wysiedli z pociągu.
Ale on dalej siedział z twarzą ukrytą w dłoniach. Dopiero teraz zrozumiał co się naprawdę dzieje.
Przez te wszystkie lata był taki głupi, nie pomyślał, że może Lily go...
Te parę słów. Te parę słów doprowadziło go do łez. Słowa brzmiące "nienawidzi i woli żeby nie istniał".
Musi być twardy, przecież Lily nie jest jedyną dziewczyną na ziemi.
Tu się zamyślił. Ale przecież Lily jest jedyną dziewczyną na ziemi, którą kocha.
-Koniec tych przemyśleń, przecież pociąg zaraz odjedzie. -Powiedział sam do siebie i wstał.
Przewrócił się.
-Chyba za szybko wstałem... -Szepnął pocierając czoło.
Wstał i wysiadł z pociągu. Nie widział nikogo. Żadnego ucznia, nauczyciela, profesora, nikogo.
Ogarnęło go przerażenie. Co teraz zrobi? Jak dopłynie do Hogwartu, czym dojedzie? No przecież nie przepłynie wpław czy nie pójdzie na pieszo, to niedorzeczne. Nie żeby był jakąś delikatną lalunią, ale to jest bardzo daleko.
-Cholera. -Zaklął i kopnął nogą kamyk.
Usiadł na ławce i zaczął intensywnie myśleć. Czy jest jakaś inna, krótsza droga.
Czas płynął, a on dalej nic nie wymyślił.
-Przecież mogę zamienić się w jelenia. A jakbym zamienił się w jelenia, mógłbym przejść przez Zakazany Las, a przez Zakazany Las droga jest o wiele krótsza! -Krzyknął.
***
-Gdzie jest Rogacz? Powinien już tu być! -Szepnął Lunatyk do ucha Syriuszowi gdy rozpoczęła się uczta.
-Nie wiem, może powinniśmy go poszukać? -Spytał cicho Łapa, patrząc kątem oka na obżerającego się Petera.
Lunatyk pokiwał głową.
-Idziesz z nami? -Spytał Lunatyk Petera, ale ten pokręcił głową. Wzruszyli ramionami, wstali z ławek i zmierzyli w kierunku wyjścia, którego pilnował Filch.
-A wy gdzie się wybieracie? -Wychrypiał, gdy dwójka Huncwotów doszła do drzwi.
Popatrzyli na siebie. No i co teraz? Jak mu powiedzą to zaraz rozgłosi się na całą szkołę, że James zaginął. Wtedy to dopiero Smarkerus będzie miał ubaw, a po za tym nie chcą robić zamieszania, bo znając Rogacza pewnie gdzieś się wlecze, bo znudziła mu się już ta cała ceremonia.
-Pospacerować. -Powiedział Lunatyk wodząc wzrokiem po drzwiach.
Filch zmierzył ich wzrokiem.
-Do stołu. -Powiedział srogo.
-Ale my... Em... Źle się czuję, muszę zaczerpnąć świeżego powietrza. -Skłamał Syriusz.
-W takim razie pójdę z wami.
Wymienili zrezygnowane spojrzenia i udali się z powrotem do stołu Gryffindoru.
-Wróciliście? -Zapytał Peter z pełnymi ustami.
-Nie, idioto. Przestań się obżerać tylko pomyśl jak tu się wymsknąć z sali. -Łapa się już naprawdę zdenerwował. Co, dla niego ważniejsze jest jedzenie od przyjaciela?!
Zapadła cisza. Wszyscy zaczęli intensywnie myśleć. Nawet Glizdogon przestał jeść.
-Nie wiem. -Przerwał ciszę Peter.
-To nie nowość. -Dogryzł mu Syriusz.
-Co cię ugryzło, Łapa? -Spytał Lunatyk.
Syriusz zamilknął. Co właściwie się z nim dzieje?
-To, że Rogacza nie ma, a powinien być.
Po tych słowach nikt się nie odezwał.
-Nie wiem, może powinniśmy go poszukać? -Spytał cicho Łapa, patrząc kątem oka na obżerającego się Petera.
Lunatyk pokiwał głową.
-Idziesz z nami? -Spytał Lunatyk Petera, ale ten pokręcił głową. Wzruszyli ramionami, wstali z ławek i zmierzyli w kierunku wyjścia, którego pilnował Filch.
-A wy gdzie się wybieracie? -Wychrypiał, gdy dwójka Huncwotów doszła do drzwi.
Popatrzyli na siebie. No i co teraz? Jak mu powiedzą to zaraz rozgłosi się na całą szkołę, że James zaginął. Wtedy to dopiero Smarkerus będzie miał ubaw, a po za tym nie chcą robić zamieszania, bo znając Rogacza pewnie gdzieś się wlecze, bo znudziła mu się już ta cała ceremonia.
-Pospacerować. -Powiedział Lunatyk wodząc wzrokiem po drzwiach.
Filch zmierzył ich wzrokiem.
-Do stołu. -Powiedział srogo.
-Ale my... Em... Źle się czuję, muszę zaczerpnąć świeżego powietrza. -Skłamał Syriusz.
-W takim razie pójdę z wami.
Wymienili zrezygnowane spojrzenia i udali się z powrotem do stołu Gryffindoru.
-Wróciliście? -Zapytał Peter z pełnymi ustami.
-Nie, idioto. Przestań się obżerać tylko pomyśl jak tu się wymsknąć z sali. -Łapa się już naprawdę zdenerwował. Co, dla niego ważniejsze jest jedzenie od przyjaciela?!
Zapadła cisza. Wszyscy zaczęli intensywnie myśleć. Nawet Glizdogon przestał jeść.
-Nie wiem. -Przerwał ciszę Peter.
-To nie nowość. -Dogryzł mu Syriusz.
-Co cię ugryzło, Łapa? -Spytał Lunatyk.
Syriusz zamilknął. Co właściwie się z nim dzieje?
-To, że Rogacza nie ma, a powinien być.
Po tych słowach nikt się nie odezwał.
sobota, 20 sierpnia 2016
1. Śmiech i płacz.
Na peronie 9 i 3/4 zebrały się już tłumy. Syriusz wlókł się znudzony za Regulusem, Peter jak zwykle coś jadł, Remus czytał książkę do Transmutacji, a James...
James oczywiście próbował z pięćset pięćdziesiąty piąty raz poderwać Lily Evans.
-I tak wiesz, że ci się nie uda, to po co próbujesz? -Spytała zdenerwowana Evans.
-Zawsze trzeba mieć nadzieję, Lilka. -Powiedział James trzepocząc rzęsami.
-Zawsze trzeba mieć nadzieję, Lilka. -Powiedział James trzepocząc rzęsami.
-Dupek. -Prychnęła Lily przepychając się przez tłum.
Poirytowana szukała swoich przyjaciółek. Niestety znalazła tylko Blacka.
-Cześć. -Powiedziała dostrzegając jeszcze większą różnicę między braćmi. Syriusz - Znudzony wyraz twarzy, źle zawiązany krawat, koszula zapięta na trzy guziki (z ośmiu), szata nałożona... Nałożona? Przecież to się kupy nie trzyma. Jeden rękaw sięga do ziemi, drugiego natomiast w ogóle nie widać.
A, i starszy Black jest Gryfonem.
Regulus, który podtrzymując rodzinną tradycje jest Ślizgonem. U niego wszystko zapięte na ostatni guzik. Dosłownie. Krawat równo leży pod zapiętą szatą, idzie pełen dumy z podniesioną brodą. Co sekundę zerka na idącego z tyłu brata, a dokładniej na to czy żaden jego kolega nie widzi, jak wygląda jego brat. Żeby nikt nie zobaczył KIM jest jego brat.
-Cześć. -Odpowiedział jej gryfon, a Regulus tylko na nią spojrzał.
-Widziałeś gdzieś Natalie, Ariel i Victorie? -Spytała z nadzieją, lecz Syriusz Black pokręcił głową.
Odeszła żegnając się.
***
James przepychał się przez tłum rozgadanych uczniów szukając ukochanej.
Z rozpędzenia wpadł na Regulusa.
-O hej, Łapa. -Powiedział uśmiechnięty. -A nie, to jednak nie Syriusz. -Powiedział podchodząc do przyjaciela. -Przepraszam za pomyłkę, ale jesteście tak to siebie podobni...
-Tak, jak trawa do gołębia. -Odpowiedział "obrażony" gryfon. -Gdzie jest nasza regulacja?
-Uciekła, idioto.
-Ty jesteś idiotą. -Powiedział Syriusz ocierając pot z czoła. Dziwne, że we wrześniu było 30 stopni.
-Nie, bo ty.
-Ty.
-Ty.
Po chwili obaj wybuchnęli śmiechem i stwierdzili, że zakończą tą bezsensowną rozmowę.
Rogacz stwierdził, że powinni poszukać pozostałych Huncwotów, a Łapa się z tym zgodził.
Rogacz stwierdził, że powinni poszukać pozostałych Huncwotów, a Łapa się z tym zgodził.
Po paru minutach poszukiwań, James jęknął, że bolą go nogi.
-Musimy jechać do szpitala! -Ryknął śmiechem Łapa widząc smutną minę swojego najlepszego przyjaciela. Rzucili się na posadzkę turlając się ze śmiechu, nie zważając na patrzących na nich ludzi.
Gdy już przestali się dusić ze śmiechu, zauważyli nad nimi twarz Lunatyka.
-Ty latasz? -Wydusił ocierając łzy śmiechu James.
-Nie, debilu. Stoję nad wami. -Powiedział zdenerwowany Lunia.
Remus pomógł im wstać i podbiegli do drzwi pociągu, które już się powoli zamykały. Na szczęście zdążyli wsiąść.
-Gdzie jest Peter? -Spytał Syriusz szukając pustego przedziału.
-Ja stawiam, że się obżera. -Odpowiedział mu Rogacz.
***
Lily siedziała w przedziale czekając na swoje przyjaciółki. Nagle do przedziału wbiegła zapłakana Ariel.
-Ariel, co się stało? -Krzyknęła Lily podbiegając do przyjaciółki.
-Maks... On...
Lily miała okropne podejrzenia.
-Co się stało Twojemu bratu? - Spytała cicho ruda, gdy Ariel usiadła.
-Mój kuzyn ćwiczył niebezpieczne zaklęcie na wiewiórce, gdy wymawiał formułę przewrócił się i zaklęcie trafiło w Maksa, a wiesz, on jest jeszcze mały i... umarł w szpitalu św. Munga.
Zapadła cisza. Lily podeszła do przyjaciółki i ją przytuliła.
-Ciii... Nie płacz... Twój braciszek nie chciałby abyś płakała.
-Masz rację. Muszę wziąć się w garść. -Powiedziała pół głosem brunetka.
Gdy siedziały tak przytulone do siebie do przedziału wpadł James.
-Evans, czy... -Zaczął swój tradycyjny tekst, lecz nie skończył. -Co tu się stało?
Ruda zmierzyła Rogacza spojrzeniem pod tytułem "Idź się zabij".
-Brat Ariel nie żyje.
-Co?! Czemu?!
Brunetka powiedziała, że to długa historia.
-To może ja pójdę?
-Pasowało by.
James odszedł. Przechadzał się po pociągu myśląc jak pocieszyć Lily. I Ariel. Nie miał ochoty wrócić do reszty, więc wsiadł do jakiegoś pustego przedziału wpatrując się w krajobraz za oknem. Szyba pod wpływem jego oddechu zaparowała. Czuł coś dziwnego, czego jeszcze nigdy w życiu nie czuł. Pustkę. Nic go nie obchodziło.
-Lily... Ona mnie nienawidzi. Nienawidzi. -Powiedział ukrywając twarz w dłoniach.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)